Aktualności
wprowadzenie do modlitwy Słowem Bożym na 19 lipca - 16 niedziela zwykła
Jezus powiedział tłumom tę przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: "Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast?" Odpowiedział im: "Nieprzyjazny człowiek to sprawił". Rzekli mu słudzy: "Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go?" A on im odrzekł: "Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza"». Inną przypowieść im przedłożył: «Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, jest większe od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki przylatują z powietrza i gnieżdżą się na jego gałęziach». Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło». To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata. Wtedy odprawił tłumy i wrócił do domu. Tam przystąpili do Niego uczniowie i prosili Go: «Wyjaśnij nam przypowieść o chwaście!» On odpowiedział: «Tym, który sieje dobre nasienie, jest Syn Człowieczy. Rolą jest świat, dobrym nasieniem są synowie królestwa, chwastem zaś synowie Złego. Nieprzyjacielem, który posiał chwast, jest diabeł; żniwem jest koniec świata, a żeńcami są aniołowie. Jak więc zbiera się chwast i spala ogniem, tak będzie przy końcu świata. Syn Człowieczy pośle aniołów swoich: ci zbiorą z Jego królestwa wszystkie zgorszenia i tych, którzy dopuszczają się nieprawości, i wrzucą ich w piec rozpalony; tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Wtedy sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca swego. Kto ma uszy, niechaj słucha! (Mt 13, 24-43)
Stawienie się w obecności Bożej: uświadom sobie, że stajesz przed Panem, że będziesz z Nim rozmawiał i słuchał tego, co On ma Ci do powiedzenia. Otwórz się na działanie Ducha Świętego. Proś, aby On pomógł Ci przeżyć to spotkanie jak najowocniej, w możliwie największym otwarciu się na Słowo Boże.
Modlitwa przygotowawcza zwyczajna: proś Boga, Pana naszego, aby wszystkie Twoje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (św. Ignacy Loyola, ĆD nr 46).
Prośba o owoc tej modlitwy: proś o łaskę głębokiego zaufania, że Bóg zasiał w Tobie dobro, którego żadne zło nie jest w stanie zniszczyć, oraz o cierpliwość wobec własnego wzrastania.
Obraz do modlitwy: wyobraź sobie rozległe pole. Kłosy pszenicy dojrzewają, ale między nimi widać także chwasty. Obok Ciebie stoi Jezus. Nie jest zaskoczony tym widokiem. Nie patrzy na pole z lękiem ani zniecierpliwieniem. Patrzy z miłością i nadzieją. Wie, co zasiał, i wie, jaki będzie ostateczny plon. Zostań przy Nim i patrz na swoje życie Jego oczyma.
1. Bóg zasiał we mnie dobro.
Dzisiejsza przypowieść rozpoczyna się od prostego zdania: „Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli.” Jezus zwraca uwagę przede wszystkim na gospodarza. To od niego wszystko się zaczyna. Pierwszym działaniem nie jest pojawienie się chwastu, ale zasianie dobrego ziarna. Tak samo jest z Twoim życiem. Pierwszym słowem, jakie Bóg wypowiedział nad Tobą, nie był grzech, słabość ani niedoskonałość. Pierwszym słowem było dobro.
Bóg stworzył Cię na swój obraz i podobieństwo. Zanim pojawiły się błędy, zranienia, grzech czy doświadczenie własnej kruchości, On obdarzył Cię życiem i złożył w Twoim sercu Swoje dary. Każdy z nas nosi w sobie ziarna pozostawione przez Boga: zdolność do miłości, pragnienie dobra, wrażliwość sumienia, tęsknotę za prawdą, umiejętność przebaczania, zdolność do tworzenia relacji i konkretne talenty. To wszystko jest dobrym nasieniem. Czasami łatwiej dostrzegamy własne braki, niż Boże dary. Wydaje się nam, że w naszym życiu jest więcej chwastu niż pszenicy. Jezus patrzy inaczej. On pamięta każde dobro, które sam zasiał. Niczego nie zapomniał. Nawet jeśli już nie widzisz dobra w sobie, On nadal je widzi i cierpliwie się nim opiekuje.
Być może przez lata bardziej uwierzyłeś opiniom innych ludzi, niż słowu Boga. Może nosisz w sobie przekonanie, że jesteś zbyt słaby, zbyt grzeszny, zbyt poraniony, aby mogło z Ciebie wyrosnąć coś pięknego. Jezus dzisiaj zaprasza, abyś wrócił do początku, do chwili, kiedy On zasiał w Tobie dobro. Spróbuj spojrzeć na siebie Jego wzrokiem. Nie pytaj najpierw o to, czego Ci brakuje. Zapytaj raczej:
Jakie dobro Jezus widzi we mnie dzisiaj?
Jakie ziarna pozostają jeszcze ukryte, czekając na swój czas wzrostu?
Pozwól, aby w Twoim sercu pojawiła się wdzięczność. Nie za własne osiągnięcia, ale za dzieło Boga, które od początku nosisz w sobie.
2. Chwast nie ma ostatniego słowa.
Jezus nie udaje, że zła nie ma. Wyraźnie mówi o nieprzyjacielu, który przychodzi nocą i sieje chwast. Zło nie jest wymysłem ani złudzeniem. Ono rzeczywiście próbuje zagłuszyć życie Boga w człowieku.
Każdy z nas doświadcza tego we własnym sercu. Są grzechy, do których ciągle wracamy. Są lęki, które odbierają pokój. Są pokusy, zniechęcenie, pycha, zazdrość, egoizm, smutek czy brak przebaczenia. Czasem wydaje się, że chwast rozrasta się szybciej niż pszenica. Jednak Jezus mówi coś niezwykle ważnego. Chwast został dosiany. Nie był pierwszy. Nieprzyjaciel nie stworzył pola. Nie stworzył także dobrego ziarna. Potrafi jedynie próbować przeszkodzić temu, co uczynił Bóg.
To zmienia perspektywę. Zło nie jest fundamentem Twojego życia. Fundamentem jest dobro, pochodzące od Boga. Grzech, nie stanowi najgłębszej prawdy o człowieku. Najgłębszą prawdą jest to, że jesteś umiłowanym dzieckiem Ojca.
Może nieraz wydaje Ci się, że Twoje słabości zwyciężają, że ciągle wracasz do tych samych błędów, że nigdy się nie zmienisz. Tymczasem Jezus nie mówi: „Usuń sam chwast, a wtedy będę Cię kochał”. On mówi: „Pozwól, aby dobro nadal rosło.”
Łaska Boża działa głębiej niż grzech. To ona podtrzymuje życie ziarna nawet wtedy, gdy wokół wyrasta chwast. Dlatego święci nie byli ludźmi bez skazy. Byli ludźmi, którzy bardziej zaufali łasce niż własnej słabości.
Jaki chwast najbardziej próbuje zagłuszyć dobro, które Bóg we mnie zasiał? Czy wierzę, że łaska Chrystusa naprawdę jest silniejsza od mojego zła?
3. Ucz się cierpliwości z Jezusem.
Słudzy chcą działać natychmiast. Chcą oczyścić pole jak najszybciej. Ich gorliwość wydaje się rozsądna. Jezus jednak odpowiada inaczej. Prosi, aby poczekać. Nie dlatego, że lekceważy zło. Przeciwnie. Wie jednak, że zbyt gwałtowne działanie mogłoby zniszczyć również pszenicę.
Jak bardzo przypomina to nasze życie duchowe. My również chcielibyśmy zmienić się od razu. Chcemy szybko pozbyć się wszystkich wad. Niecierpliwimy się sobą. Zniechęcamy się po kolejnych upadkach. Oczekujemy od siebie doskonałości natychmiast. Jezus prowadzi inaczej. On jest cierpliwy, ponieważ wie, jak rozwija się człowiek. Wie, że dobro dojrzewa powoli. Najpierw jest ukrytym ziarnem. Potem delikatnym źdźbłem. Następnie kłosem. Dopiero na końcu pojawia się pełny owoc (por. Mk 4, 28-29).
Dlatego zaraz po przypowieści o chwaście Jezus opowiada o ziarnku gorczycy
i o zaczynie. Oba obrazy mówią o tym samym. To co Boże, zwykle zaczyna się bardzo niepozornie. Jest małe, ukryte i niemal niewidoczne. A jednak posiada w sobie życie, którego nic nie jest w stanie zatrzymać. Tak działa łaska. Może wydaje Ci się, że Twoja modlitwa niewiele zmienia; że małe akty miłości, niczego nie zmieniają; że codzienna wierność nie przynosi owoców. Tymczasem największe przemiany dokonują się często po cichu. Serce staje się bardziej pokorne. Łatwiej przebacza. Mniej osądza. Coraz bardziej ufa. Tych zmian często nie zauważa sam człowiek. Widzi je jednak Jezus.
Popatrz jeszcze raz na pole. Jezus stoi spokojnie. Nie dlatego, że nic się nie dzieje. Właśnie dlatego, że wie, iż Twoje życie nieustannie wzrasta. Proś Go dzisiaj o Jego cierpliwość. Nie tylko wobec innych, ale także wobec samego siebie. Ucz się patrzeć na swoje życie tak, jak patrzy On – z nadzieją większą niż lęk.
Zachęcam, na zakończenie modlitwy, do szczerej rozmowy z Panem Jezusem, do oddania Mu tego wszystkiego, co udało Ci się dzięki Jego łasce zobaczyć, w czasie tej modlitwy. Zwróć uwagę, aby ta rozmowa miała związek z Twoimi refleksjami na medytacji. Podziękuj Mu za dobro, które zasiał w Twoim sercu. Oddaj Mu także chwasty, których sam nie potrafisz usunąć. Pomyśl także o tym, co ta modlitwa zmieni w Twoim życiu? Warto wciąż przypominać sobie, że spotkania z Jezusem na modlitwie mają prowadzić do realnych zmian w życiu, do nawrócenia. Zastanów się nad tym, jaki konkret z tej modlitwy zabierzesz do swojego życia. Poprośmy, by najważniejszy był dla nas sam Pan Jezus.
Swoje spotkanie z Panem możesz zakończyć modlitwą „Ojcze nasz”.
Zachęcam Cię także, abyś zanotował chociaż kilka myśli z tej modlitwy, niech pozostanie po niej jakiś materialny ślad, niech te notatki stanowią Twój duchowy dzienniczek. Tak, abyś mógł wrócić do tego, co stało się Twoim doświadczeniem w spotkaniach z Jezusem.
Opracowała Anna S.


