Aktualności
wprowadzenie do modlitwy na 16 sierpnia 2026 r. - 19 niedziela zwykła
Rozważanie do Ewangelii na 20 niedzielę zwykłą - 16 sierpnia 2026 r
Jezus podążył w stronę Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych okolic, wołała: „Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko dręczona przez złego ducha”. Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: „Odpraw ją, bo krzyczy za nami”. Lecz On odpowiedział: „Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela”.
A ona przyszła, upadła przed Nim i prosiła: „Panie, dopomóż mi!”. On jednak odparł: „Niedobrze jest zabrać chleb dzieciom a rzucić psom”.
A ona odrzekła: „Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą z okruszyn, które spadają ze stołów ich panów”.
Wtedy Jezus jej odpowiedział: „O niewiasto wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz!” Od tej chwili jej córka była zdrowa (Mt 15, 21-28).
Stawienie się w obecności Bożej: uświadom sobie, że stajesz przed Panem, że będziesz z Nim rozmawiał i słuchał tego, co On ma Ci do powiedzenia. Otwórz się na działanie Ducha Świętego. Proś, aby On pomógł Ci przeżyć to spotkanie jak najowocniej, w możliwie największym otwarciu się na Słowo Boże.
Modlitwa przygotowawcza zwyczajna: proś Boga, Pana naszego, aby wszystkie Twoje zamiary, decyzje i czyny były skierowane w sposób czysty do służby i chwały Jego Boskiego Majestatu (św. Ignacy Loyola, ĆD nr 46).
Prośba o owoc tej modlitwy: proś o łaskę odkrycia, że trudne doświadczenia, nie muszą oddalać mnie od Jezusa, ale mogą stać się drogą, która prowadzi mnie jeszcze bliżej do Niego.
Obraz do modlitwy: zobacz kobietę idącą za Jezusem, jej niepokój, zmęczenie i cierpienie. Usłyszę jej rozpaczliwe wołanie o pomoc.
1. Wiara rodząca się z cierpienia
Za Jezusem wołała pewna kobieta. Nie była żydówką. Była poganką. Miała córeczkę dręczoną przez nieczystego ducha. Słyszała o Jezusie, o Jego cudach, między innymi o tym, że wypędza złe duchy z ludzi. W serce jej wstąpiła nadzieja, bowiem próbowała już różnych sposobów, bez rezultatów. Cierpiała bardzo, widząc swoje dziecko w coraz gorszym stanie. Dlatego głośno i rozpaczliwie wołała.
Na wołanie kobiety Jezus milczy, można by powiedzieć: lekceważy ją. W końcu reagują uczniowie, prosząc Jezusa nie tyle o pomoc, nie tyle o uzdrowienie, ile raczej
o to, by uspokoił kobietę.
Jezus ignoruje matkę, która prosi Go o pomoc, nie odpowiada jej. Potem z Jego ust padają słowa, które stawiają ją pod ścianą, są wielką próbą dla jej wiary.
Wygląda to tak, jakby Jezus celowo chciał ją zniechęcić do dalszych nalegań i próśb i przygasić wiarę i ufność, jakie tu ją przyprowadziły. Oceniając sytuację po ludzku, można powiedzieć, że mówiąc tak do niej, Jezus ryzykował, iż kobieta odejdzie i więcej nie wróci.
Jezus doskonale nas zna, wie co się w nas kryje, wiedział więc jakie są granice kobiety kananejskiej. Znał granice wytrzymałości człowieka, którego poddawał próbie. Wiedział, że w przypadku tej kobiety, ma do czynienia z osobą wielkiej pokornej wiary, która nie pragnie swojego wywyższenia, ale szuka dobra innych.
Ta pozornie odtrącona przez Boga i Jego miłość kobieta i strącona jakby na samo dno, przez słowo „pies” – zostaje przez Chrystusa wyniesiona na takie wyżyny, które na pewno pragnąłby osiągnąć każdy z tamtych słuchaczy, także uczniów i z pewnością każdy z nas.
Jezusowa rozmowa z kobietą kananejską uczy nas, że trudne doświadczenia, cierpnie i życiowe wyzwania, są zadaną nam przez Boga drogą do przebycia. Ewangelia ta, objawia nam Boga, który oddala się od nas po to, abyśmy mogli być bliżej Niego, aby przez trudne doświadczenia, które dopuszcza w naszym życiu, nasza duma, nierzadko
i pycha, kiedy wydaje się nam, że wszystko możemy sami, przeradzała się w pokorę – ja sam nic nie mogę, ale Ty Panie Jezu tak… Ważne, aby od krzyku z daleka (żeby Jezus nas nie przejrzał), podejść jak najbliżej, przylgnąć do Niego z ufnością.
Fragment ten jest głęboką nauką o ufności, o pokorze, o wierze i wytrwałej modlitwie. Prosząca kobieta przyjęła wszystko, co powiedział Pan Jezus do niej
i niejako o niej. Nie wynosiła się i nie pyszniła, nie obruszyła i nie obraziła. Prowadziła wytrwale pokorny dialog z Panem Jezusem. Za to została wyróżniona wobec wszystkich „O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak chcesz”- mówi do niej Pan Jezus i tak się też dzieje.
2. Jezus spełnia prośbę i przemienia serce
Możemy sobie jedynie wyobrazić tę wielką radość i szczęście w jej sercu. Oprócz uwolnienia od złego ducha, Jezus dokonał jeszcze czegoś innego, równie istotnego. Czegoś, co zazwyczaj dokonuje w takich wypadkach. Jezus dotknął swoją miłością serca tej kobiety. On nie tylko pomógł jej córce. On przemienił tę kobietę, jej serce i duszę. Dał tej kobiecie siebie, swoją miłość, swoją łagodność. W tej kobiecie oprócz szczęścia
z uzdrowienia, było również coś innego. Była miłość do Jezusa. Miłość, która pomaga człowiekowi iść przez życie pomimo trudności. Miłość, która daje mu ufność i nadzieję; która sprawia, że podejmuje on szereg wyzwań odważnie, bo serce jego jest mężne Jezusem i Jego miłością. Czyni wszystko z radością płynącą z poczucia szczęścia, poczucia, że nie jest sam.
Jak jest z moją wiarą? Co robię, gdy Jezus wydaje się mnie nie słuchać, być daleki?
Mimo to jestem wierny i wytrwały?
Czy ja przeżywając trudne, bolesne doświadczenia zwracam się z ufnością do Pana Jezusa?
Czy potrafię powiedzieć Mu o wszystkim?
Czy szukam pocieszenia w modlitwie, Słowie Bożym, sakramentach?
Zachęcam, na zakończenie modlitwy, do szczerej rozmowy z Panem Jezusem, do oddania Mu tego wszystkiego, co udało Ci się dzięki Jego łasce zobaczyć, w czasie tej modlitwy. Zwróć uwagę, aby ta rozmowa miała związek z Twoimi refleksjami na medytacji. Pomyśl także o tym, co ta modlitwa zmieni w Twoim życiu? W tym tygodniu staraj się częściej myśleć, że nie jesteś sam, szczególnie w trudnych chwilach. Warto wciąż przypominać sobie, że spotkania z Jezusem na modlitwie mają prowadzić do realnych zmian w życiu, do nawrócenia. Zastanów się nad tym, jaki konkret z tej modlitwy zabierzesz do swojego życia. Poproś także, by najważniejszy był dla Ciebie sam Pan Jezus.
Swoje spotkanie z Panem możesz zakończyć modlitwą „Ojcze nasz”.
Zachęcam Cię także, abyś zanotował chociaż kilka myśli z tej modlitwy, niech pozostanie po niej jakiś materialny ślad, niech te notatki stanowią Twój duchowy dzienniczek. Tak, abyś mógł wrócić do tego, co stało się Twoim doświadczeniem
w spotkaniach z Jezusem.
Opracowała Anna S.
zdj. z pixabay


