Aktualności
Jak służyć chorym, samotnym i starszym?
„Nie mówmy chorym, że mają cierpieć — mówmy im, że są kochani”
Spotkanie Duszpasterstwa Chorych i Samotnych w naszej parafii
Sprawozdanie ze spotkania Duszpasterstwa Chorych i Samotnych
Spotkanie Duszpasterstwa Chorych i Samotnych w naszej parafii odbyło się 13 grudnia, w piękny, słoneczny dzień, o godzinie 11.00 w sali św. Józefa. Zostało ono zorganizowane z myślą o wszystkich osobach opiekujących się chorymi, osobami starszymi oraz niepełnosprawnymi w ich domach.
Spotkanie rozpoczęło się wspólną modlitwą. Następnie, przy kawie, herbacie i ciastku, uczestnicy wysłuchali pięknego słowa, pouczenia oraz świadectwa, które wygłosiła pani Aneta Stachnik – pielęgniarka, była misjonarka Sióstr Misjonarek Miłości św. Teresy z Kalkuty, na co dzień posługująca w hospicjum oraz w szpitalu.
Pani Aneta w swoim wystąpieniu podkreślała, że opieka paliatywna i hospicyjna nie są po to, aby umierać, lecz aby żyć i nauczyć się przeżywać ostatni etap życia w godności i miłości. W pierwszej części spotkania przedstawiła obraz Jezusa – Dobrego Pasterza, który szczególnie umiłował chorych. Zwróciła uwagę, jak ważna jest właściwa motywacja w podejściu do osób chorych. Gdy w sercu opiekuna jest miłość, nawet w chwilach zmęczenia czy zdenerwowania osoba chora wyczuwa, że jest kochana i szanowana.
Prelegentka podkreślała, że Jezus zawsze podchodził do każdego chorego indywidualnie i z miłością, dlatego również my jesteśmy wezwani do takiego samego podejścia. Zachęcała, aby zostawić własne schematy myślenia i spojrzeć na chorego jego oczami – zobaczyć, co on czuje i czego naprawdę potrzebuje. Opieka powinna być „szyta na miarę”, ale na miarę chorego, a nie opiekuna. Ważne jest pełne zaangażowanie serca oraz wykonywanie nawet najmniejszych czynności z miłością. Każdy uśmiech, każde dobre słowo i każdy gest czułości – jak podkreślała – są formą modlitwy.
Pani Aneta zwróciła także uwagę na potrzebę pogodzenia się z samym sobą, odkrycia własnych słabości i cierpień. Dopiero wtedy łatwiej jest iść do chorego i prawdziwie mu służyć. Podkreślała, jak ważne jest, aby nie pozostawać samemu w tej posłudze – mieć kogoś, kto może zastąpić, wysłuchać, zaprosić na rozmowę czy kawę, a także dzielić swoje trudności z Panem Bogiem.
Przywołała również piękny zwyczaj Sióstr Misjonarek Miłości, które po powrocie z posługi wobec chorych i samotnych wypisywały ich imiona na tablicy i otaczały ich modlitwą. Nie chodzi bowiem o to, aby pomóc wszystkim – co jest niemożliwe – lecz aby dać ludziom doświadczenie Boga i Jego miłości.
W drugiej części wystąpienia prelegentka mówiła o konieczności troski o samego siebie, aby mieć świadomość, że to Pan Jezus posyła do tej posługi i obdarowuje potrzebnymi łaskami. Podzieliła się osobistym świadectwem misyjnego krzyża, któremu ułamało się ramię. Stało się to dla niej znakiem, że to ona sama ma być ręką Jezusa – Jego narzędziem miłości wobec chorych. Zachęcała do wchodzenia w świat osób cierpiących, do dzielenia z nimi nie tylko czasu, ale także własnych trudności i cierpień, ofiarowanych w ich intencji.
Na zakończenie swojego wystąpienia pani Aneta podkreśliła, aby nie mówić chorym, że mają cierpieć, lecz aby mówić i pokazywać im, że są kochani.
Spotkanie zakończyło się świadectwem Mariana Świądra, odpowiedzialnego za Duszpasterstwo Chorych i Samotnych, który mówił o swojej posłudze, podkreślając, że to właśnie osoby chore są darem dla tych, którzy się nimi opiekują.
Na zakończenie wszyscy uczestnicy odmówili wspólną modlitwę, a następnie pozostali jeszcze na rozmowach, dzieląc się swoimi osobistymi przemyśleniami i doświadczeniami.
Ks. Proboszcz


